Moja Nowa Włosowa Miłość , czyli KALLOS Recenzja

02:16

]



Ostatnio odwiedziłam HEBE po raz pierwszy .
Oczywiście nie mogłam się oprzeć aby nic nie kupić.
W oko wpadło mi parę fajnych rzeczy. Jedną z nich
była maska z  KALLOSA . Kiedyś coś słyszałam o nich, ale
nie wiedziałam że są takie duże ! Poprosiłam ekspedientki 
aby mi doradziła jaką wybrać bo było ich mnóstwo !.
Poleciła mi  ALGAE , czyli nawilżająca . Akurat były na 
promocji czyli zapłaciłam jedynie 9,99 zł ! Bardzo sie opłacało !


Skład 

Zacznę od analizy składu. Oprócz standardowego, Kallosowego zestawu składników z lekkimi silikonami, zawiera onaoliwę z oliwek (Olea Europaea Oil), oraz zestaw ekstraktów z alg (Fucus Vesiculosus Extract, Laminaria Digitata Extract, Spirulina Maxima Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Ascophyllum Nodosum Extract).



Moim zdaniem jak na KALLOS jest to bardzo ubogi skład , jednak
bardzo mi się to podoba . Dlaczego ? Ponieważ zbyt dużo składników
za mocno obciążałoby nasze włosy i efekt by był odwrotny


Byłam bardzo specyficznie do niej nastawiona.
Po tym jak Biowaxowe maseczki bardzo wysuszyły mi moje
włosy ciężko było jakiejkolwiek maseczce na nowo zaufać.
Pierwszym plusem oczywiście którym zauważyłam było 
opakowanie. Bardzo , bardzo jak dla mnie duże ! Na pewno
w ciągu miesiąca lub dwóch jego nie zdążę zużyć . Do tego bardzo
spodobał mi się wygląd , etykieta . Jak inni wiedza jestem wielką
fanką miętowego koloru , więc to pewnie temu tak bardzo wpadło
mi to w oko. Jednak opakowanie opakowaniem ale czas na 
skuteczność oczywiście !




Gdy pierwszy raz nałożyłam maskę z algami 
od razu spodobał mi się ten piękny zapach , aż chodzi
za mną wciąż ! Aplikacja jest bardzo prosta. Myjemy włosy naszym
szamponem w moim przypadku jest to Pilomax ale to już  o nim
w następnej recenzji niebawem !. Potem nakładam maseczkę w
moimi przypadku nakładam jej bardzo dużo ponieważ mam bardzo
długie włosy !. Zakręcam w ręczniki i trzymam 30 minut lub jeśli nie mam
czasu to przez 5 minut jak to jest napisane na opakowaniu maseczki.

Gdy tylko spłukałam włosy byłam bardzo bardzo zadowolona.
Zapach utrzymywał się dalej na moich włosach co bardzo
mnie cieszyło . Włosy stały się bardziej miekkie i oczywiście
lepiej się je układało i prostowało . Maseczki używam nadal, bo 
po prostu ją pokochałam . Jest to dla mnie idealna maseczka
dla moich włosów ! Jeszcze do tego ta cena . Mam w zamiarze
jeszcze dokupić Bluberry , bo też słyszałam że jest bardzo dobra.
W jednym zdaniu nawilża, nie obciąża , włosy się po niej 
idealnie rozczesują i do tego pięknie pachnie !


A na dole mój haul z Hebe :





You Might Also Like

5 komentarze

  1. Ja się właśnie wybieram do Hebe , mam 2 karty podarunkowe i zastanawiam się na co je wykorzystać ;)O tych maseczkach już gdzieś czytałam i wiem,że zbierają dobre opinie. Może potestuję jak wykończę swoje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie akurat za karte podarunkowa ja kupiłam ale polecam bardzo ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eksperymentujesz ja ostatnio testuje romantci i nie susze włosó śpie z mokrymi i naprawde super się wygładziły ale chetnie przetestuje woja propozycje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Gosiu ja tez czesto klade się z mokrymi wlosami :)

      Usuń
  4. Stosowałam dwie maski tej firmy, ale żadna się u mnie nie sprawdziła.

    OdpowiedzUsuń